piątek , 22 Wrzesień 2017
WITAJ!
Strona główna » BLOG » Wolontariat w akcji – na serio

Wolontariat w akcji – na serio

 

Akcja czy projekt wolontariacki to miejsce naszych dobroczynnych spotkań w wielu różnych sytuacjach, spoglądania głęboko w oczy swoim talentom, przyzwyczajeniom, preferencjom, schematom postępowania, otwartości na zmiany, odmienności, .., długo by wymieniać. To ważne spotkania, bo dla innych, z innymi. Przekonałam się na własnej skórze, po raz kolejny zresztą, że w wolontariacie mamy większą tolerancję na swoje niedoskonałości, przyzwyczajenia, preferencje, na zmiany, że największą wartością jest bycie zwartą drużyną, życzliwie nastawionych do siebie ludzi. Można wyznaczać ambitne cele, osiągać coraz to lepsze wyniki, jednak jak niewiele to znaczy, jeśli poza tym nie ma nic.

Najlepsza droga dochodzenia do tego, to droga aranżowana przez pracowników, nie przez agencje eventowe, pod pełną kontrolą trenerów zewnętrznych. Nie chodzi w takim przedsięwzięciu o perfekcjonizm w wykonaniu zadania, o analizę postaw i zachowań, ale o zgodę na podejmowanie wspólnie poszukiwanych wyzwań, na niedoskonałości, niezapowiedziane zmiany, spontaniczność, radość z tego, co możemy i jesteśmy w stanie razem doświadczyć. Nasze starania, wysiłki, rozwiązania są drogocenne wobec biernej aktywności podczas gotowych, monitorowanych rozwiązań.

Serio. To znaczy również w aktywnym towarzystwie organizacji na rzecz których świadczymy wolontariat. Wymaga to zaangażowania, nie wyręczania, czy narzucania „najlepszych rozwiązań”. Traktowania beneficjentów pomocy jako biorców, czy odbiorców „zlecenia” powoduje, że przede wszystkim, jeśli nie tylko,  przyjmują oni darowizny na realizacje projektów wolontariackich i się z nich rozliczają, są bierni, apatyczni w relacji, wręcz nieobecni. Brakuje w takim ustawieniu współodpowiedzialnych, partnerskich organizacji, współtwórców i współrealizatorów takiego przedsięwzięcia, odpowiadania na realne potrzeby, ale też sprawstwa, motywacji wewnętrznej, ciekawości, pasji, autentycznych relacji, pełnej – ludzkiej satysfakcji.

Wygodniej jest w pomaganiu innym narzucić swój bezpieczny punkt widzenia, który zrealizuje do tego za nas cały atrakcyjny, doskonały plan kompetentny „najemnik”. Wtedy mamy pewność, że wszystko pójdzie jak z płatka, że będziemy zadowoleni z zadania, że podczas naszej obecności będzie „fajnie”, a poza tym..,  potem.. – nie ważne. Utrwalanie zachowań i postaw w ten sposób ogranicza, zamiast stwarzać nowe możliwości. Niektórym trudno wejść w świat prawdziwy, niedoskonały, nie do końca ułożony, nieprzewidywalny i w nim się odnaleźć, zaakceptować swoje nieznane dotąd reakcje, przyjąć i odczytać swoje czy innych samopoczucie, wyjść temu na przeciw, wziąć z tego, co najlepsze.

A wolontariat to przestrzeń, która ma przede wszystkim łączyć, uczyć, integrować bez zbędnych zabiegów plastycznych. Zwykle projekty takie odbywają się gdzieś obok, na przekór, wspak. Bo najważniejsze jest zaliczenie wolontariatu, statystyki,  a nie jego przeżycie, doświadczenie. Tu nie ma błędów, do których trzeba się przyznać i żałować za grzechy, rozliczać swoją niekompetencję, czy lekkomyślność, poddawać się krytycznym ocenom. Tu są konstruktywni ludzie, konstruktywne doświadczenia i konstruktywne wnioski.

Wentylem bezpieczeństwa w takim przedsięwzięciu dla pracodawcy może być trener wewnętrzny firmy lub/i koordynator wolontariatu z odpowiednimi kompetencjami. Wspiera on lidera w sytuacjach kryzysowych, pokazuje mu różne punkty widzenia, pomaga przestawić priorytety ze względu na zaistniałe nieoczekiwane sytuacje;  który mobilizuje zespół do konstruktywnego myślenia o tym, co może być demotywujące, do podejmowania wyzwań. Im mniej, tym lepiej. Tu już sama sytuacja pomagania wspomaga mądrych ludzi w samodzielnej i najlepszej, w danych warunkach, pracy projektowej i tej własnej, nad sobą. Tylko wtedy pracownicy mają szansę być ludźmi z całej okazałości, również poza projektem, akcją. Tylko wtedy wolontariat ma szanse spełnić kilka funkcji w sposób naturalny, autentyczny, nioceniony.

W wolontariacie jest miejsce na autentyczną naukę przez doświadczenie. Nie trzeba być doskonałym. Wtedy jest on na serio, wtedy ma sens.

 

[totop]

 

O mnie Redaktor

Zostaw Odpowiedź

Twój adres nie będzie pokazany publicznie. Pola wymagane *

*